Nie tylko Złota…Zobacz jakie jeszcze inwestycje spaliły na panewce

Najbardziej luksusowy apartamentowiec w Polsce „Złota 44” na sprzedaż! Ta informacja w minionym tygodniu była szeroko komentowana w branży nieruchomości. Czy to jednak odosobniony przypadek, gdy ekskluzywny projekt mianujący się wręcz sztandarowym w skali lokalnego rynku nie tylko nie przynosi inwestorowi splendoru i zakładanych profitów, ale wręcz prowadzi go w kierunku upadłości?

Inwestycja przy ul. Złotej 44 zapowiadała się całkiem nieźle. Światowej klasy architekt budynku (Libeskind), położenie w ścisłym centrum Warszawy oraz najwyższej jakości materiały wykończeniowe miały gwarantować sukces. Potem było już jednak coraz gorzej. Pojawiały się niepokojące informacje o konflikcie z sąsiadami, kłopotach z wykonawcą, wreszcie wstrzymano na pewien czas budowę. To z pewnością nie pomogło w roztaczaniu wizji kupna apartamentu w tym budynku jako pewnej i bezpiecznej inwestycji. Materiały użyte do wykończenia elewacji spowodowały, iż budynek wygląda inaczej (czytaj: gorzej) niż zapowiadano. Przyjęta strategia cenowa nie sprawdziła się. W momencie, gdy apartamenty nie sprzedawały się w niższych cenach, podnoszono je do jeszcze bardziej wyśrubowanych poziomów. Na koniec 2013 r. najdroższe apartamenty oferowano już w niebotycznej cenie sięgającej 65 tys. zł/mkw. Obecnie projekt jest na sprzedaż, a realizująca go spółka przyznała, iż okazał się on jej największą finansową porażką.

Jak pokazuje historia – to nie pierwszy tego rodzaju przypadek. W wyjątkowo drogich i do tego jeszcze dużych inwestycjach łatwo o przeinwestowanie i przeszacowanie realnego popytu na daną nieruchomość. W skrajnych przypadkach do akcji wkracza syndyk masy upadłościowej, starając się z uzyskanych wpływów zaspokoić roszczenia wierzycieli. Poniżej przypominamy kilka głośnych projektów, które zamiast z prestiżem i luksusem kojarzą się głównie z kłopotami: nabywców lokali, wykonawców oraz dewelopera.

Poszukując cech wspólnych dla większości zakończonych spektakularną klapą projektów na plan pierwszy wysuwa się zdecydowane przeszacowanie cen. W wielu z nich wytyczono wręcz najwyższe w danym czasie ceny w całym mieście. Tymczasem gdy rynek uległ załamaniu chętnych na tak drogie nieruchomości ubywało z miesiąca na miesiąc. Drugą cechą łączącą wiele z powyższych projektów jest ich skala. W żaden sposób nie można nazwać ich kameralnymi. Ważnymi kwestiami była także w niektórych przypadkach „prestiżowa” lokalizacja oraz niezbyt przemyślane rozkłady poszczególnych lokali. Kombinacja powyższych czynników sprawiała, iż wymienione projekty nie trafiły w potrzeby grupy docelowej zdolnej zaakceptować tak wysokie ceny. Czy można było uniknąć tego rodzaju porażki? Rzetelne badanie rynku mogłoby powstrzymać inwestora przed pochopnym rozpoczęciem inwestycji. Nawet zlecone w czasie jej trwania mogłoby skłonić go do zmiany strategii, zanim byłoby już na to za późno.

Be the first to comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook

Google Plus